Pierwszy dzień poświęciliśmy na sprawy organizacyjne i aklimatyzacje. Dłuższy sen dobrze nam zrobił. Po skromnym śniadaniu poszliśmy odebrać samochód. Po drodze spotkaliśmy przy katedrze barwny tłum radosnie swietujacy swoje swieto. Odbior samochodu nie byl taki prosty i zajął nam trochę czasu. Trzeba było też uzupełnić prowiant, co zrobiliśmy na lokalnym bazarku. W naszym menu znajdą sie w najbliższych dniach pomidorki, banany, ,orzechy, ser, pieczywo.
Utrudzeni i głodni wybraliśmy przytulną, nową knajpkę na obiad. Trafiliśmy nieźle i najedzeni wróciliśmy przez prawdziwy targ czarownic do hotelu na sjestę.
niedziela, 29 listopada 2015
28 listopada La Paz
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz