Zaczęło się wszystko od 20 minutowego opóźnienia samolotu z Gdańska do Berlina. Był więc lekki stres czy nie ucieknie mi samolot do Madrytu. Na szczęście samoloty były na sąsiednich bramkach i zdążyłam bez problemu.
W Madrycie spotkaliśmy się już całą grupą. Wtedy też miałam pierwszą przygodę. Bramka wylosowala mnie do testu narkotykowego. Pierwszy pomiar i ku mojemu zaskoczeniu kolor czerwony. Wielkie poruszenie i ponowna kontrola na boku. Tu za pierwszym razem urządzenie nic nie pokazało, ale kolejna próba dala wynik zielony i mnie puszczono.
Po tych emocjach zjedliśmy kolację i kontynuowalismy oczekiwanie na samolot. Ten niestety spóźniony przyleciał i nasz wylot znow się opoznil.
sobota, 28 listopada 2015
6 listopada Podróż do Limy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz