piątek, 13 lutego 2015

10 lutego Apia Nadi

Dni przelotowe siłą rzeczy nie oferują wielu atrakcji. Jednak i tym razem mogliśmy doświadczyć przygód.  Niewątpliwą atrakcją był transfer na lotnisko.  Zamiast zwykłym busem,  pojechaliśmy tradycyjnym, lokalnym środkiem transportu - "wooden bus". Jest pojazd przypominający wyglądem amerykańskie autobusy szkolnl. Pozbawiony jest jednak bocznych szyb, a ławki do siedzenia to dwie proste deski. Swoje braki wyposażenia nadrabia barwnym malowaniem i zdobieniami wnętrza. 
Dwugodzinna  podróż na lotnisko upłynęła nam w bardzo radosnej atmosferze i trzeba przyznać, że musieliśmy w  tym autobusie robić wrażenia na tubylcach , bo bardzo zywiolowo reagowali na nasz widok.
  Tuż przed lotniskiem zrobiliśmy jeszcze mały przystanek przy stawie z żółwiami i nadszedł czas pożegnania z Samoa. 
Po trzygodzinnym locie i dwugodzinnej jeździe do naszego resortu ukazało nam się bardzo malownicze,  a przede wszystkim zaciszne miejsce.  Brakuje tu zgiełku typowego dla kurortów np. Meksyku,  a okalająca zieleń i zbocza gór działają bardzo relaksująco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz