piątek, 13 lutego 2015

9 lutego Samoa

Nadszedł czas na zobaczenie stolicy.  Po sielance samoańskiej wsi miasteczko stołeczne było miłą odmianą. Życie tutaj toczy się dużo spokojniej i ludzie wydają się bardzo szczęśliwi, pomimo swojego niewysokiego statusu materialnego.  Targ różności i owocowy też nie przypominają niczym tętniących życiem arabskich suków. Tak jak na całej wyspie, tutaj również sprzedawcy emanują spokojem i nie są tak natarczywi jak w innych zakątkach świata.
Na lunch podjechaliśmy do domu naszego przewodnika. Tam czekał na nas wódz wioski i cała wielopokoleniowa rodzina przewodnika. Przywitano nas w typowym domu spotkań ceremonią kavy. Kava to lekko narkotyczny napój sporządzony z korzeni rośliny o tej samej nazwie.  Ceremonia składa się z licznych rytuałów, które kończą się skosztowaniem napoju.  Po zakończeniu przywitania wniesiono bardzo smaczne jedzenie, którego uwieńczeniem było pieczone prosie. Na koniec zrobiliśmy wspólne zdjęcie z gospodarzami,  którzy przygotowali dla nas występ artystyczny. Całe popołudnie było przepełnione autentyczną gościnnością i radością.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz