Po dlugiej autokarowej przejaźdźce nadszedł nieco lużniejszy dzień. Pierwszy nasz przystanek to miasteczko Arrowtown, które powstało podczas XIX w gorączki złota. Swoją architekturą przypomina scenerię westernu, a jego częścią jest również dawna chińska osada. Składają się na nią niewielkie chatki sklecone na szybko z kamieni. Nie jest typowe Chinatown jakie znamy z USA.
Obok Arrowtown znajduje się most, na którym zostal oddany pierwszy skok bungee. Jego wysokość i architektura budzą cały czas podziw. Na naszych oczach wielu śmiałków oddawało skoki. Niektórzy decydowali się aby podczas skoku głową lądować w wodzie. Na dole na śmiałków czekał ponton, w którym odpinano uprząż i transportowano smiałka na brzeg.
Po tych ekstremalnych doznaniach wróciliśmy do Queenstown i zrobiliśmy sobie mały spacer nad jeziorem. Pogoda raz po raz raczyla nas drobniutkim deszczem, co nie przeszkodziło nam w docenieniu piekna krajobrazu i parku z drzewami z całego świata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz