Dziś chyba jeden ze spokojniejszych dni wycieczki. Pierwszy nasz przystanek do jezioro Medyczne. Zaledwie kilkanaście kilometrów od Jasper. Swoją nazwę zawdzięcza nietypowemu zjawisku. Otóż zimą jezioro zamarza aż do dna, a trzeba dodać, że przez nie przepływa po dnie rzeka. Po okresie zimowym topnienie następuje stopniowo, ale lód nadal tamuje odpływ wody do rzeki. Dopiero gdy nagłe puści czop blokujący odpływ rzeki, następuje gwałtowny spadek poziomu wody. Już indianie uważali to zjawisko za niezwykłe i tak w swoim języku nazwali to jezioro. Co ciekawe obecnie poziom wody jest bardzo niski, ale dzięki temu doskonale widać płynącą po dnie rzeczkę.
Ponieważ wczoraj późno dotarliśmy do miasteczka, nie mieliśmy czasu na zapoznanie się z nim. Nadrobiliśmy to tego poranka. Jasper okazało się sympatycznym małym miasteczkiem z bardzo spokojnym trybem życia. Po krótkim pobycie ruszyliśmy dalej.
Krajobrazy wokół trasy są bajeczne, a miejsc do bezpiecznego zatrzymania niewiele. Jak tylko pojawiają się zatoczki korzystamy z tego i uwieczniamy krajobrazy w naszych aparatach.
Dojeżdżając do Mt. Robson, najwyższej kanadyjskiej góry w Górach Stołowych, mieliśmy nadzieję na ujrzenie jej w pełnej krasie. Prawie się to udało, bo dojeżdżając do postoju była jeszcze w całości widoczna. Niestety za chwilę zaczęły napływać liczne chmury i spowiły całkowicie zaśnieżony szczyt.
Pozostał nam czas na krótki posiłek i ruszyliśmy dalej ku lasowi antycznemu na chwilę zatrzymując się jeszcze przy małym wodospadzie.
Sam spacer po lesie antycznym był wspaniały. Wokół nas wysokie drzewa mające 2000 lat. Na powalonych sztukach widać przepiękny czerwony kolor drewna tych cedrów. Piękna krajobrazu dopełniają liczne rośliny i bardzo dobrze przygotowana ścieżka. Nasza grupa wybrała najdłuższą z możliwych tras i dzięki temu dotarliśmy również do niewielkiego, acz urokliwego wodospadu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz