Za nami kolejny spokojny dzień. Dystans do pokonania niewielki i niezbyt męczący. Mogliśmy więc sobie pozwolić na poranny spacer wokół jeziora. Zbudowana jest tam specjalna ścieżka edukacyjna, która pozwala zapoznać się z miejscową florą, a jest ona bogata. Inną ciekawostką tego miejsca jest las znaków drogowych. Tradycję umieszczania tablic i znaków ze swoich stron zapoczątkował jeden z żołnierzy budujących Alaska Highway i przerwała ona do dziś. Kolekcja zawieszona na wysokich palach jest imponująca. Znajdziemy tam też kilka polskich tablic. W trasę ruszamy więc w okolicach południa. Od wczoraj bawimy się w zabawę Paszport Złoto Jukonu. Jest to konkurs organizowany przez władze lokalne. Każdy z chętnych otrzymuje paszport w formie książeczki. Na każdej stronie opisane są wybrane atrakcje turystyczne prowincji. Odwiedzając te miejsca można otrzymać pieczątki. Mając przynajmniej 10 bierzemy udział w losowaniu nagrody, którą jest samorodek złota. Moim zdaniem bardzo ciekawy sposób na promocję. Nam udało się już zebrać 6, ale czasu nie mamy dużo, bo zabawa kończy się ostatniego dnia miesiąca.
Podążając tropem atrakcji z paszportu trafiliśmy do małego muzeum poświęconego przywódcy Indian, który w latach 20 bardzo przyczynił się do opisania i uwiecznienia historii dnia codziennego mieszkańców oraz osadników.
Po dojeździe do Whitehorse zrobiliśmy mały spacer wzdłuż rzeki Yukon do statku pierwszych poszukiwaczy złota Klondike. Sam parowiec obejrzymy dokładnie w drodze powrotnej. Dziś obejrzeliśmy go wyłącznie z zewnątrz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz