poniedziałek, 28 sierpnia 2017

27 sierpnia Watson Lake

Po trudach i długim dystansie poprzedniego dnia nadszedł czas na lżejszy dzień.

Z rana niespiesznie ruszyliśmy na kolejny odcinek Alaska Highway, wypatrując przy okazji dzikiej zwierzyny, do której nie mieliśmy do tej pory szczęścia. Już poranek przyniósł pierwsze trafienie. Na poboczu pasł się łoś. Jest to niezwykle płoche zwierzę i uciekło zanim zdążyliśmy uwiecznić go na zdjęciu. Przy drugiej okazji mieliśmy więcej szczęścia. Przy samej drodze na półce skalnej wylegiwały się muflony. Trzeba przyznać, że znakomicie zakamuflowaly się w swoim legowisku, bo ciężko było je z samochodu wypatrzeć.
Kilka kilometrów dalej spełniły się nasze wczorajsze marzenia i naszym oczom ukazał się niedźwiedź. Wprawdzie był to raptem 2-3 letni maluch, ale i tak byliśmy zachwyceni.

Jak przystało na relaksowy dzień, znalazł się również czas na kąpiel. W naszym przypadku były to gorące, siarkowe źródła. Całość składała się z dwóch naturalnych basenów usytuowanych w przepięknej przegrodzie. Nawet woda miała zróżnicowaną temperaturę z powodu malutkich strumyczków wpadających do głównego, źródlanego nurtu. Chętni mogli skorzystać z naturalnych biczy wodnych.

Po chwilach odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę licząc na dalsze spotkania z przyrodą. Nasza cierpliwość została nagrodzona i naszym oczom ukazały się stada bizonów. Spokojnie i majestatycznie wylegiwały się na skraju lasu w bezpośrednim sąsiedztwie drogi. W niewielkim odstępie czasu naliczyliśmy ponad 20 sztuk. Tak prawie spełniła się obietnica pilota ujrzenia dziś i jutro przynajmniej 15 sztuk zwierząt z 5 różnych gatunków. Na jutro pozostało nam więc tylko jeden gatunek, ale z przyjemnością zrobimy powtórkę z dzisiaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz