czwartek, 3 grudnia 2015

1 grudnia Salar

Zaczynamy dzisiaj naszą przygodę z salarem. Na początek małe zakupy aprowizacyjne i ruszamy w drogę. Pierwszy punkt programu to cmenterzysko lokomotyw. To pustynne miejsce,  gdzie porzucone zostały zbędne już parowe lokomotywy. Ograbione z części tworzą przerażający pejzaż.  Pierwsze kilometry ukazują nam piękno tego miejsca, a równomierne kształty plastrów solnych budzą podziw. W drodze na sam srodek salaru (wyspa) kilkukrotne zatrzymujemy się na zdjecia. Krajobrazy zapierają dech w piersiach. Na drodze przydaje się kompas, gdyż nie ma tam wytyczonych dróg.  Można jechać w dowolnym kierunku,  a tylko najbardziej uczeszczane ścieżki są bardziej wyjezdzone.
Po dotarciu na wyspę urządzamy sobie mały trening i wspinamy się na jej szczyt. Trud zostaje nagrodzony wspanialymi widokami.
Ruszamy w dalszą drogę do Colcha K. W istocie jest to niewielka wioska, ale z powodu braku wody w jedynym hotelu ciężko jest znaleźć nocleg. Z ratunkiem pospiesza nam mieszkanka sąsiedniej wioski, którą wraz z siostrzeniaca zebraliśmy na stopa. Ostatecznie ladujemy na kwaterze prywatnej. Atmosfera jest bardzo sympatyczna, a odwiedzają nas również Francuzi mieszkający w tym hotelu bez wody. Korzystają z prysznicow na naszych kwaterach. Na szczęście ciepłej wody starcza dla wszystkich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz