Cochabamba to duże miasto, ale nie ma w nim wielu atrakcji turystycznych. Chcąc poznać jego klimat poszliśmy na spacer głównymi ulicami. Naszym celem była statua Chrystusa na wzgórzu. Ma on podobnie jak w Rio opiekować się miastem. Zanim jednak tam dotarliśmy byliśmy świadkami ogromnej parady ulicznej z okazji zbliżających się Świąt. Była to niesamowita mieszanka ludzi ze sztandarami, platform z Maryją i Józefem, przebierańców mikolajowych, przyozdobionych aut, a nawet reklam prezentów.
Na górę że statua wjechalismy kolejką. Rozpościera się tam calkiem ładna panorama miasta. Nie ma jednak tam nic ciekawego.
Nasyceni miastem wróciliśmy do hotelu i ruszyliśmy do Oruro.
Droga to raptem 200 km, ale znów przedzueralismy się przez 4000 szczyty. Na szczęście tym razem po dobrej asfaltowej drodze, ale w towarzystwie mnóstwa ciężarówek i autobusów.
Samo Oruro bardzo nas pozytywnie zaskoczyło. Wydawało nam się poprzednio ponurym, smutnym miastem. W rzeczywistości tętni życiem, rynek przyozdobiony jest świątecznie.
piątek, 11 grudnia 2015
10 grudnia Cochabamba Oruro
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz