Za nami bardzo intensywny dzień. Skoro świt ruszyliśmy w drogę, pierwszym przystankiem była wioska u podnóża wulkanu. Przy wulkanie znajdują się skalne grobowce kryjące zmumifikowane ciała indian. Mumifikacje zawdzięczają bardzo suchemu i chłodnemu powietrzu. Zafascynowani wulkanem zdecydowaliśmy się na godzina wspinaczkę aby obejrzeć go z bliska. Startowalismy z wysokości 3900 m n.p.m, a dotarliśmy na 4450 m. Trud wspinaczki nie był daremny, bo widoki były fantastyczne.
Po zejściu z wulkanu ruszylismy na małą, ostatnią przejażdżkę po salarze. Tym razem zahaczylismy o jego zachodnią część i wróciliśmy do Uyuni. Tam po krotkim postaju i uzupełnieniu paliwa, ruszyliśmy w drogę do Potosi. Ponad 200 km trasy wiedzie przez przepiękne szczyty i kotliny. Widoki tak zapierają dech, ze co chwila trzeba stawać na punktach widokowych. Trochę zmęczeni, ale szczęśliwi dotarliśmy po zmroku do celu.
piątek, 4 grudnia 2015
3 grudnia ostatni dzień salaru
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz