Dziś ruszamy w wycieczkę na północ slaru. Niestety opóźnia sie ona przez brak ciśnienia w oponach. Trzeba bylo wiec na Plaza Mayor pompowac kola pozyczona pompka. Na to wszystko spogladli żołnierze, którzy mieli budować tam ratusz i sprzątać główny plac. Po napompowaniu zaopatrzylismy się w nową pompke i ruszyliśmy w drogę. Na wyjeździe z miasta spotkaliśmy nasze wczorajsze autostopowiczki i odwiezlismy je do ich wioski, przy okazji oglądając prowadzony przez ich rodzinę przytulny hoztelik.
Dziś po salarze ruszyliśmy na północ. W samym środku odbilismy na wyspę ryb. Niestety nie da sie na nią wspiąć. Pozostało nam tylko ja objechac i wrocic na obiad na wyspę centralną.
Ostatni etap dzisiejszej podróży, to przejazd pod wulkan. Tę trasę miałam przyjemność pokonać jako kierowca. Bardzo ciekawe doświadczenie z jazdy terenowym samochodem.
Gdy dojechaliśmy do celu trzeba było znaleźć nocleg. Okazało się to nie takie proste. W pierwszym hostelu ciśnienie wody bylo mizerne, a tutejszy hotel jest w remoncie. Na szczęście z hotelu skierowano nas do bardzo przytulnej kwatery z ciepłą wodą i dobrymi warunkami.
Poz zakwaterowaniu udaliśmy się na małe zakupy i spacer, a wieczorem planujemy wypad na wulkan na zachód słońca.
czwartek, 3 grudnia 2015
2 grudnia Salar
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz