Pogoda dzisiaj marna, bo od rana ciągle pada. Mimo takiej aury wybraliśmy się do oddalonej o 60 km wioski Tarabuco na niedzielny targ. Jak dojechaliśmy deszcz akurat ustawal i lokalni mieszkańcy zaczęli bardziej ochoczo odwiedzać stragany. Większość była wystrojona z okazji niedzieli. Trzeba jednak przyznać, że oprócz straganow dla miejscowych, gdzie można było przykładowo znaleźć sandały z opon, znalazło się kilka miejsc z artykułami do turystów.
Mimo wszystko bylo to ciekawe miejsce. W drodze powrotnej świeciło już słońca i widoki stały się momentalnie bardziej kolorowe.
W Sucre musieliśmy jeszcze odwiedzić wulkanizatora. Na szczęście udało się znaleźć czynnego w niedzielę. Na miejscowym targowisku zaopatrzylismy się w prowiant na jutrzejsza podróż. Jak wszystkie miasta w Boliwii, tak i targ zorganizowany jest w sposób cechowy. Na jednej uliczce znajdują się sprzedawcy tego samego produktu, a sam targ ma dwa poziomy.
niedziela, 6 grudnia 2015
6 grudnia Tarabuco
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz