Długi dzień przed nami, to i wczesna pobudka. Już przed szóstą czekamy gotowi na transport do kanionu Antylopy. Ruch turystyczny obsługiwany jest wyłącznie przez Indian Navajo i obostrzony jest wieloma zakazami. Na wyprawę zabieramy wyłącznie aparaty. Takie przepisy. Jeszcze krótka jazda otwartymi jeepami i stajemy u wrót kanionu. W przeciwieństwie do Grand Canyon będziemy zwiedzać go od dołu, a nie z poziomu górnej krawędzi. Jest on zdecydowanie krótszy i szeroki wyłącznie na jedną osobę. W niektórych miejscach ciężko jest się minąć. Pomimo słabego porannego światła kolory wewnątrz były niesamowite. Nasz indiański przewodnik z wyczuciem świetnego fotografa pokazywał najlepsze punkty i pozycje do ujęć. Trzeba przyznać, że efekt jest zapierający. Opuszczając Page zrobiliśmy krótki spacer do punktu zwanego podkową. Jest to piękny zakręt rzeki w kształcie litery u, a w środku majestatycznie wznosi się ogromna skała. Efekt jest cudowny. Całe szczęście, że jesteśmy tam do południa. Później musi być tu niewyobrażalnie gorąco. Nawet tablice ostrzegają aby nie iść w sandałach i nie zapomnieć o wodzie i nakryciu głowy.
Na naszej trasie wjeżdżamy dziś do czwartego stanu Utah. Na samej granicy, krótko zbaczając z drogi, wjeżdżamy do Monument Valley. To całkiem płaski teren, gdzie co róż, niewiadomo skąd wyrastają ogromne bloki skalne. Każdy z nich wygląda jak pomnik stojąc na hałdzie luźniejszej skały. Przez kolejne kilometry to właśnie skały będą głównie nam towarzyszyć. Jako ciekawostkę należy zaliczyć punkt na drodze, który znany jest wszystkim kinomaniakom. To miejsce, gdzie legendarny Forest Gump stwierdził, że dalej nie biegnie. Fotka oczywiście obowiązkowa.
poniedziałek, 13 sierpnia 2018
12 sierpnia Kanion Antylopy Monument Valley
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz