Zapowiadał się dzień ekstremalnych wrażeń. Na dobry początek najgorętsze miejsce na świecie, a później stolica światowego hazardu.
Ale po kolei. Przed nami droga z Mojave do Doliny Śmierci i piknik na obrzeżach doliny. Jest to rejon, gdzie stacjonują lotnicze wojska USA i co jakiś czas błogą ciszę zakłócał huk lecących samolotów wojskowych. Niestety nie było nam dane ich dostrzec na niebie, bo rozwijają one prędkości ponaddźwiękowe i zanim dotarł do nas dźwięk, samolot był już wiele kilometrów dalej.
Dolina Śmierci to olbrzymi, płaski teren o bardzo ubogiej roślinności. Bogaty jest za to w minerały, które intensywnie były wydobywane do niedawna. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić wysiłku musiało kosztować pionierów życie tutaj. Nam nawet krótkie wyjście z klimatyzowanego auta przychodzi z trudem. Warto jednak to zrobić, bo widoki gór z widocznymi mineralnymi warstwami zapierają dech. Na pustyni wydobywano również sól, która jest świadectwem obecności w tym miejscu morza przed wiekami. Dla najwytrwalszych był spacer po takim solnisku. Dopiero on unaocznił nam skalę trudności eksploatacji tych szlaków. Termometr w busie wskazywał w tym momencie 61 stopni. Co ciekawe ratunkiem nie był nawet lekki wiaterek. Był on tak gorący, że właściwie ogrzewał tylko dodatkowo człowieka.
Las Vegas wyłania się nagle zza góry. Właściwie pośrodku niczego. W dzień olbrzymie wieżowce nie robią jeszcze takiego wrażenia. Każdy hotel tutaj to casino, a może właściwiej każde casino to też zazwyczaj hotel, lub przynajmniej galeria handlowa. Aby dojść do lobby trzeba przejść przez szpaler automatów jednorękich bandytów. Ilość świateł, kolorów i dźwięków jest przytłaczająca. Najciekawsze jednak będzie dopiero po zmroku, gdy ulice oświetlone są wyłącznie neonami, a fontanna pod sławnym Bellagio rozpoczyna swój spektakl. Główna droga wiedzie wzdłuż wielu kasyn, ale co ciekawe chodnikiem nie przejdziemy bezpośrednio wzdłuż niej. Co chwilę trzeba wchodzić na piętro i mijać skrzyżowania górą przez kładki, centra handlowe i kasyna.
Trzeba przyznać, że był to dzień pełen wrażeń i czas na zasłużony odpoczynek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz