Dziś na naszej trasie stolica Mormonów Salt Lake City. Miasto zamieszkuje zaledwie 200 tysięcy ludzi, ale wydaje się dużo większe. To co rzuca się od początku to nieprawdopodobny porządek. Każdy trawniczek jest równo przystrzyżony, chodnik równy i zamieciony. Nawet ludzie na ulicy jacyś bardziej eleganccy. Oprócz centralnej świątyni i otaczającego ją parku nie ma wielu ciekawych miejsc, bo dominuje minimalizm. Na zakończenie wizyty wzięliśmy udział w koncercie organowym. Trzeba przyznać, że sala miała niesamowitą akustykę. Każdy dźwięk słychać było doskonale. Repertuar był mieszanką klasyki z tradycją Mormonów. Pod koniec wykonano pieśń osadników mormońskich przemierzających niegościnne pustkowia i skały Utah. Czuć było w niej ducha odkrywców i nadziei na lepsze jutro.
Parę kilometrów od miasta zlokalizowany jest park olimpijski. To tutaj w 2002 roku Adam Małysz zdobywał swoje dwa medale olimpijskie. Trzeba przyznać, że cały kompleks został bardzo dobrze zagospodarowany. Stał się centrum aktywnej rozrywki z kolejką tyrolską, zjazdami na oponach z zeskoku, rowerowym downhillem i miejscem do treningu skoków akrobatycznych na nartach do wody. Podczas naszej wizyty akurat trening miała grupa dzieci, które wykonywały niesamowite ewolucje.
Teraz przed nami jeszcze długi dojazd do Jackson, gdzie będziemy już u wrót Yellowstone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz