Dziś mieliśmy bardziej spokojny dzień. S, piaszczystymi i szutrowymi ścieżkami dotarliśmy do wioski plemienia Karo. Jest ona położona bardzo malowniczo, bo na urwisku skalnym nad dużym zakrętem rzeki Omo. W porannym świetle widok był przepiękny, a po horyzont rozpościerała się panorama na zieloną sawannę. Sama wioska, jak to u plemion wędrownych, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Przepięknie za to jej mieszkańcy zdobią sobie ciało, tworząc na nich prawdziwe arcydzieła.
Prawdziwym utrapieniem była dzisiaj temperatura. W południe nasz samochodowy termometr pokazywał 42 stopnie. Dało się to naprawdę odczuć, a wytrzymać dłuższą chwilę na samym słońcu nie było sposób.
niedziela, 14 lutego 2016
12 lutego Jinka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz