wtorek, 12 września 2017

10 września Vancouver

Z każdym kilometrem jesteśmy coraz bliżej cywilizacji. Na drodze widać coraz więcej samochodów, a sama droga zmieniła się w trzypasmową autostradę.
Krajobrazy też już znacznie odbiegają od tych z poprzednich dni. Miejsc do zatrzymania też już niewiele, ale jedno z nich było niecodzienne. To punkt, w którym łączą się rzeki Thompsona i Frasera. Bardzo dokładnie widać tam nurty obu rzek, gdyż każda ma inny kolor, które pięknie mieszają się ze sobą.
Vancouver już od wjazdu sprawia przyjemne wrażenie, a szczególnie możemy pozazdrościć ogromnego terenu zielonego, jakim jest park Stanleya. Pięknie przygotowane ścieżki rowerowe i rekreacyjne zachęcają do aktywnego spędzania wolnego czasu. Park jest pięknie usytuowany na półwyspie, a z jego brzegów rozpościera się cudowny widok na panoramę miasta. Tuż obok parku znajduje się historyczne centrum. Stare uliczki ozdobione są dużą ilością zieleni. Tuż za rogiem wybija się nowoczesność ze swoimi wieżowcami i szklano-metalową architekturą. Jest to kontrast, ale uzupełniający się w harmonijny sposób ze starszą częścią miasta. Ciekawostką Gastown jest zegar parowy. Co piętnaście minut swoimi gwizdkami daje znać o aktualnej godzinie.

Na zakończenie krótkiego spaceru po mieście podjechaliśmy pod znicz olimpijski. Podświetlony na niebiesko wygląda majestatycznie i przypomna o niedawnej zimowej olimpiadzie. Trzeba przyznać, że miasto bardzo rozsądnie wydało pieniądze na organizację imprezy, a infrastruktura która powstała przy tej okazji, nadal służy mieszkańcom. Na pożegnanie z miastem w świetle zachodzącego słońca wykonaliśmy ostatnie zdjęcie grupowe na tle stadionu i budynków po wystawie Expo. Od jutra pozostajemy w połowicznym składzie. Cześć uczestników wycieczki jutro wieczorem odlatuje już do kraju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz